Categories
Równowaga

Cyfrowy minimalizm – druga próba

Nie pamiętam, czy wspominałem o tym na blogu, ale kilka miesięcy temu przeczytałem książkę Cala Newporta pod tytułem “Cyfrowy Minimalizm” i zastosowałem się do opisanych w niej zasad.

W skrócie, autor sugeruje zrobienie 30 dniowego odwyku od nowych technologii, podcza którego korzystamy wyłącznie z wybranych przez siebie, niezbędnych mediów cyfrowych, a i to na ściśle zdefiniowanych zasadach. Przez te 30 dni mamy również aktywnie szukać nowych aktywności poza internetem, żeby sprawdzić co nas kręci. Po 30 dniach mamy podjąć świadomą decyzję co wraca, a z czego rezygnujemy na stałe.

U mnie wszystko zapowiadało się całkiem nieźle, po czym wszystko runęło.

I co teraz? Spróbuję drugi raz, ale najpierw zastanowię się co przesądziło o porażce w kwietniu.

Poniżej wrzucam moją oryginalną rozpiskę zasad, zgodnie z którymi miałem przez 30 dni korzystać z cyfrowych mediów.

Stare zasady

Wszystkie poniżej wydaje mi się trochę infantylne, ale niestety tak właśnie wyglądają moje codzienne, niefajne nawyki związane z internetem.

Dla ułatwienia podzieliłem wszystko na urządzenia, z których najczęściej korzystam. Części typowych rzeczy w ogóle tu nie ma, bo po prostu najwyżej szczątkowo korzystam np. z twittera i instagrama.

1. Telefon prywatny:

a)  Odinstalowałem messengera (część znajomych) i gmaila (nie służy mi w ogóle do utrzymywania kontaktów z ludźmi). Z komunikatorów zostaje whatsapp (bliższa grupa znajomych) i sms (rzadko używany odkąd jest lockdown).

b) Odinstalowałem chrome’a, youtube’a, google drive. I tak zawsze mam na telefonie mało aplikacji, ale chcę mieć jak najmniej powodów, żeby korzystać z telefonu w nieintencjonalny sposób. Chrome i youtube (głównie podcasty) prawdopodobnie odpowiadają za jakieś 90% mojego korzystania z telefonu.

c) Zostawiłem google fit, ale wyłączyłem powiadomienia. Mam plan biegać jak pogoda się poprawi.

d) Zostawiłem mapy google, aplikacje do taksówek, biletów i sklepów. Korzystam z nich rzadko i w konkretnych sytuacjach.

e) Zostawiam mój google’owy skrót do notowań giełdowych. Nie wiem czy powinienem to zostawiać, ale tak naprawdę to drobiazg. Wyłączyłem za to powiadomienia, które do tej pory przychodziły pod koniec dnia o notowaniach.

f) Zostawiłem kalendarz, który używam głównie do pamiętania o urodzinach.

g) Zostawiam tidal. Nie wiem czy powinienem, ale słuchanie muzyki to ostatnie co przychodzi mi do głowy gdy myślę o moich problemach z internetem. Mam tidala tylko dlatego, że dostałem kod na pół roku i starałem się na rzeczy muzyki ograniczyć podcasty i youtube’a.

h) W miejsce chrome’a zainstalowałem przeglądarkę firefox focus. Przeglądarka nie zapamiętuje cookies i adresów, przy każdym wyłączeniu kasuje historię. Od biedy można zrobić wszystko co na chromie, ale jest to znacznie mniej wygodne. Z doświadczenia wiem, że po krótkim czasie mogę się zaadaptować do mojej typowej prasówki, ale mam nadzieję, że książka i oficjalne cyfrowe odgracanie od tego mnie powstrzyma. Dlaczego nie kasuję całkiem przeglądarki? Z doświadczenia wiem, że za kilka dni będę musiał sprawdzić w telefonie jakiś fakt albo przepis. Nie chcę, żeby kusiło mnie w takiej sytuacji reinstalowanie chrome’a.

W efekcie:

Surfowanie po internecie na telefonie zabronione. Firefox focus nie ma służyć do odpalanie youtube’a i podcastów. Jedyne, do czego w telefonie mogę używać słuchawek to tidal.

2. Telefon służbowy.

Do tej pory z telefonu służbowego korzystałem głównie do pracy, ale momentami, kiedy odinstalowywałem przeglądarkę z drugiego telefonu, korzystałem z aplikacji na służbowym sprzęcie. Tutaj mam mniej założeń:

a) Tylko praca.

b) Odinstalowałem dodatkowo prywatnego gmaila i wiadomości google. Nie wiedziałem nawet, że te ostatnie mam zainstalowane:). Chrome’a i youtube’a nie miałem tutaj już od jakiegoś czasu.

c)Dotychczasowy sposób korzystania z tego telefonu był ok. (pomijając momenty, kiedy używałem go zamiast prywatnego).

3. Komputer prywatny.

Do tej pory mój prywatny komputer leżał w szafce. Tak będzie nadal. Wyciągałem go tylko do oglądania Netflixa kiedy nie mogłem akurat skorzystać z xboxa. Teraz na to sobie nie pozwalam.

a) Nie mogę oglądać filmów na prywatnym komputerze.

b) Mogę pisać artykuły na bloga na prywatnym komputerze. (zdarza mi się to bardzo rzadko).

4. Xbox

Na Xboxie bardzo często oglądam Netflixa i gram na komputerze (to moja ulubione rozrywka). Tutaj też mam parę zmian.

a) Netflix i youtube tylko razem z moją drugą połówką:)) Nie oglądamy filmów razem zbyt często.

b) Gry komputerowe – maksymalnie 3 godziny dziennie. Zanim zacznę danego dnia grać, muszę mieć napisaną przynajmniej stronę tekstu. (moim głównym projektem poza pracą jest blog). Wiem, że 3 godziny to dużo, ale nie sądzę, żebym tyle grał poza weekendami. A jeśli gram więcej to i tak będzie progres – planuję mierzyć ten czas. W każdym razie nie odczuwam żadnych negatywnych skutków gier. Gram w jedną grę przez dłuższy czas, rzadko nimi szufluję – a mam wrażenie, że to właśnie takie skakanie między różnymi rzeczami jest najgorszym aspektem tych internetowych uzależnień (oczywiście mogę się mylić).

5. Komputer służbowy.

Używam tego komputera do pracy i po pracy jako mój główny komputer, odkąd uszkodziłem lekko klawiaturę w moim prywatnym komputerze jest mi tak po prostu wygodniej. Poza tym, stoi cały czas na biurku:)

a) Wszystko, co związane z pracą jest dozwolone.

b) Zero mojej codziennej lub rzadszej prasówki w przerwach od pracy (od najczęściej odwiedzanych do najrzadszych): spidersweb, antyweb, pepper,onet, zpopk,tabletowo, techmaniak, linkedin, mrvintage, simplife, runtheworld. Tej prasówki oczywiście odmawiam sobie również na telefonie. Początkowo chciałem pozwolić sobie na onet, w którym przeglądam parę razy dziennie główne nagłówki i liczbę zachorowań, ale zdecydowałem, że ta wiedza wcale nie poprawia mojego życia. A jak będzie coś ważnego to i tak się dowiem od znajomych.

c) Dozwolone podcasty – żaden. Najpierw wypisałem wszystkie podcasty, których regularnie słucham  – Rock i Borys, Futura, ZvZ, Finansowe Wydarzenia Tygodnia. Potem skreśliłem dwa pierwsze jako zbyt skupione na popkulturze i rozrywce, następnie odpuściłem ZvZ, bo jest rzadko nadawany. A potem uznałem, że skoro Pana Samcika słucham zaledwie od miesiąca, nic mi się nie stanie jeśli zrobię przerwę.

Co ciekawe, Cal Newport nie demonizuje podcastów, a nawet podaje przykłady osób, które uznały, że podcast podczas dojazdu do pracy lub podcast z newsami raz w tygodniu są dla nich wartościowe. Tak samo nie demonizuje on telewizji i radia. Tych urządzeń po prostu nie posiadam, ale z podcastami naprawdę mam bardzo duży problem (czasami mam wrażenie, że mógłbym ich słuchać non stop, zdarza mi się też słuchać kilka razy jednego odcinka tylko po to, żeby słyszeć głos, do którego się przyzwyczaiłem) więc odcinam się od nich całkowicie.

d) Dozwolone korzystanie z konta maklerskiego i banków jeśli będzie taka potrzeba. Nie jest to wcale częste jeśli akurat nie dzieją się jakieś dynamiczne rzeczy.

e) Mogę oglądać tutoriale jeśli będę tego potrzebował. Chodzi tutaj głównie o tutoriale dotyczące serwisowania rowerów.

f) Nie mogę korzystać z Netflixa na komputerze.

g) W ramach porannej prasówki mogę przejrzeć KFN. I tak to robię, ale zazwyczaj zajmuje mi to kilka minut i jest chyba najbardziej wartościowym fragmentem internetu, z którego korzystam.

h) W ramach porannej rozgrzewki mogę zajrzeć też na Facebooka. Prywatnie nie korzystam wcale, ale w ramach nieudolnego promowania mojego bloga staram się blogowym kontem troszkę udzielać w dwóch grupach. Nie mam na tym koncie nic innego, więc nic mnie nie kusi:)

i) Chciałem pozwolić sobie na zaglądanie w google analytics, ale po przemyśleniu nie będę zaglądał. Nie wykonuję żadnych nietypowych akcji promocyjnych i nie wyciągam ze statystyk żadnych konstruktywnych wniosków. Ponadto widzę skrót statystyk publikując kolejny wpis.

j) Jak najbardziej mogę pisać bloga. I robić research na bloga, jeśli jest potrzebny. Research na bloga zawsze wygląda u mnie zupełnie inaczej niż codzienna prasówka, więc na pewno się nie pomylę.

6. Kindle.

Nie korzystam zbyt często, ale mam nadzieję, że będę więcej książek czytał w przyszłości:) Szukałem przez moment jakiejś usługi, która przesyła newsletter z najważniejszymi wiadomościami prosto na kindle, ale nie znalazłem na szybko i uznałem,że tak czy siak nie jest to dobry pomysł.

a) Książki na kindle są dozwolone. Tak samo jak tradycyjne, papierowe:).

Co zawiodło?

No dobra, teraz przeanalizujmy co poszło nie tak. Dla ułatwienia zacznę od końca. Decyzja, żeby czytać książki chyba była okej. W ten sposób doczytałem Cyfrowy Minimalizm, (strukturalnie autor radzi rozpocząć cyfrowe odgracanie po pierwszych rozdziałach książki i dopiero wtedy czytać dalej.) Pracę Głęboką, Sapiens i Homo Deus. Pozostawienie książek daje jednak pretekst do pochłaniania bezwartościowych tytułów. Poprzednio udało mi się tego uniknąć, tym razem jednak wolałbym doprecyzować zasady, żeby nie dawać sobie pola do nadużyć.

Zasady związane z komputerami wydają się rozsądne, z wyjątkiem paru rzeczy. Po pierwsze, robienie researchu na bloga. Pamiętam euforię, którą czułem mogąc poprzeglądać rzeczy przydatne do artykułu, który pisałem. Tak więc teraz research ograniczę do sprawdzenia pojedynczych faktów, na przykład średniego czasu spędzanego przed telewizorem. Po drugie, tutoriale na youtubie to okropna furtka. Uważam, że to przyzwolenie zadecydowało o porażce. Podczas odgracania zdecydowaliśmy się przygarnąć szczeniaka, a ja kilka tygodni przed godziną zero spędziłem non stop oglądając filmiki o wychowywaniu szczeniaków. Mogłem podejść do tego znacznie mądrzej. Kolejna rzecz do KFN i Facebook – tylko rano. Tak było na początku, ale magia powiadomień działa i szybko zacząłem zaglądać na strony kilka razy dziennie. Teraz? Z Facebooka wyłączę wszystko poza moją nowo utworzoną grupą.

A, właśnie. Z głupia frant założyłem grupę na facebooku. Zgadnijcie. “Cyfrowy Minimalizm”. Zdaję sobie sprawę z tego, że to głupie, ale może taka grupa wsparcia okaże się tym, czego ja i wiele osób potrzebuje.  Zapraszam. Tymczasem ta grupa zostaje jedyną rzeczą, którą zostawiam sobie na FB i zastrzegam sobie prawo do zaglądania tam tak często jak to potrzebne w celu rozkręcania grupy – Ale tylko przez komputer.

Uważam, że zasady dotyczące xboxa, komputera prywatnego i telefonu służbowego są bardzo dobre. Zresztą, telefon służbowy jest chyba moim największym sukcesem poprzedniego eksperymentu – od kwietnia w ogóle z niego nie korzystam w celach niesłużbowych.

Telefon prywatny. Nie będę opisywał konkretnie co poszło nie tak. Zostawianie przeglądarki internetowej w jakiejkolwiek postaci to w moim przypadku błąd. W tej chwili skonfigurowałem telefon tak, żeby był w zasadzie feature phonem z obsługą różnych komunikatorów, map, prognozy pogody i aplikacji bankowych. Z powodu pogody zostawiam aplikację google, która jednak nie pozwala na otwieranie linków (tak, jak pisałem ostatnio). Jeśli mam scrollować wyniki wyszukiwania google, niech tak będzie.

Zasady do drugiego podejścia

Czas na nowe, uproszczone i uszczelnione zasady (do 9 września).

  1. Telefon – Jeśli wykonanie jakiejś akcji w telefonie wymagałoby zainstalowania lub włączenia usuniętej aplikacji, nie mogę tego zrobić.
  2. Komputery – Jeśli coś wykracza poza minimum niezbędne do wykonania moich projektów (praca, blog, grupa, przeprowadzka), nie mogę tego zrobić.
  3. Xbox – mogę grać ile chcę, kiedy chcę.
  4. Filmy – mogę oglądać filmy i youtube’a wyłącznie w towarzystwie.
  5. Książki – mogę czytać wartościowe lub uznane pozycje.

Życzcie mi powodzenia.