Categories
Równowaga

Klik, klik

Znajoma opowiadała mi kiedyś jak dla zabicia czasu przeglądała ebooki na Amazonie. Buszowała po listach książek, czytała ich opisy, a co bardziej ciekawe tytuły dodawała do koszyka, żeby się nie zgubiły. W sumie nie chciała nic kupować. Nie w tej chwili.

Jakie było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że wszsytkie dodane do koszyku ebooki magicznie znalazły się na jej kindle’u. Nieświadomie, z nudów, wydała jednego wieczora kilkaset złotych na książki.

Znany ze swojej innowacyjności, Amazon jako jeden z pierwszych sklepów na świecie wprowadził zakupy jednym kliknięciem. Chodziło o to, żeby jak najbardziej ułatwić klientom proces zakupowy i zminimalizować liczbę kliknięć myszką niezbędnych do wykonania transakcji. Zamiast tradycyjnego koszyka, strony logowania, podawania danych i potwierdzania zakupu, osoby, które wybrały w ustawieniach odpowiednią opcję i dodały kartę płatniczą mogą cieszyć się zakupami przy pomocy pojedynczego kliknięcia.

Wygodnie, prawda?

O liczbie kliknięć mówi się często nie tylko w kontekście budowania biznesów internetowych, ale także dyskusjach na temat ogólnej ergonomii komputera czy smartfona. Programy, z których korzystamy najczęściej powinny być jak najłatwiej dostępne, te rzadsze mogą być ukryte w menu, a  dostęp do aplikacji, których chcemy unikać powinien być sztucznie utrudniony.

Dlatego właśnie wśród porad o tym, jak zmniejszyć czas spędzany ze smartfonem często wymienia się wyłączenie powiadomień lub w ogóle internetu, a także ukrycie, odinstalowanie lub wyłączenie aplikacji, które marnują nasz czas.

Dla przykładu, jeśli ktoś kompulsywnie sprawdza maila, należy wyłączyć klienta poczty. Jeśli z jakiegoś powodu będzie trzeba coś wysłać, zawsze można odpalić maila przez przeglądarkę internetową, a że wymaga to znacznie większej liczby kliknięć, nie ma ryzyka, że wróci kompulsywne sprawdzanie poczty.

Proste?

Niestety twórcy takich porad nigdy nie doceniają elastyczności mojego mózgu i nawyków. Próbowałem wielu metod na utrudnienie sobie korzystania z internetu i za każdym razem bardzo szybko znajdowałem sposób, żeby obejść „obostrzenia”.

W przypadku usunięcia z telefonu youtube’a i podkastów, zaczynam odpalać te strony z poziomu przeglądarki internetowej.

W przypadku usunięcia z chrome’a ikonek „najczęściej odwiedzane”, natychmiast zaczynam wpisywać w pasek adresu nazwy moich ulubionych portali.

W przypadku zastąpenia chrome’a przeglądarką firefox focus, która nie podpowiada adresów internetowych po fragmencie nazwy i po każdym użyciu usuwa pliki cookies, uniemożliwiając zalogowanie się na stała na stronach,  natychmiast zaczynam wpisywać pełne adresy stron, a także logować się po każdym uruchomieniu strony, jeśli jest to wymagane.

W przypadku instalacji blokera konkretnych stron internetowych, znajduję inne portale, które skutecznie zabiją mój czas.

W przypadku usunięcia jakichkolwiek przeglądarek internetowych z telefonu, natychmiast wzrasta moje zainteresowanie aplikacją z prognozą pogody, a także scrollowaniem nagłówków w wyszukiwarce google. Aplikacja google nie pozwala na otwarcie linków kiedy nie ma przeglądarki, ale wyniki wyszukiwania i nagłówki newsów można przeglądać bezpośrednio w niej.

W przypadku usunięcia aplikacji google, zaczynam kompulsywnie przeglądać ustawienia telefonu oraz sklep play w celu optymalizacji smartfona. Natychmiast wzrasta też moje zainteresowanie komputerem, z którego w normalnych warunkach korzystam bardzo rzadko, a w którym można przecież sprawdzić wszystkie portale i  serwisy.

A potem znajduję jakąś wymówkę i po kolei instaluję z powrotem wszystkie te niechciane aplikacje.

Ps.  Nigdy nie posunąłem się dalej, wydaje mi się, że kolejnym naturalnym krokiem byłoby usunięciu ustawień i sklepu play, ale doprawdy nie wiem, co by się wtedy stało z telefonem i trochę strach ryzykować.

Pps. Dzisiejszy post wrzucam dla kurażu w niedzielę, nie w piątek, w nadziei, że nie stracę do końca tygodnia zapału i wrócę do publikowania co tydzień.