Categories
Równowaga

Nauka? Rozrywka?

No i stało się. Napisałem nową wersję  strony “o mnie”, w której ponownie chwalę się, że nowe wpisy na bloga pojawiają się w każdy piątek, a potem dowiedziałem się, że już za chwilę zamieszka z nami szczeniaczek i nie opublikowałem wpisu:)

Za to każdą wolną chwilę zacząłem poświęcać nauczeniu się jak opiekować się psem. Gdzie najłatwiej się tego oczywiście nauczyć? Oczywiście w internecie.

Przeczytałem w ciągu ostatnich dwóch tygodni praktycznie całego bloga Piesologia i obejrzałem kilkadziesiąt filmików na youtubie Zaka George’a.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zaczął czuć się w pewnym momencie źle. Czy sposób w jaki korzystam z internetu w tej chwili jest zdrowy? Do którego momentu mogę mówić o nauce, a od którego mam po prostu dobrą wymówkę, żeby pooglądać szczeniaczki? W którym momencie powinienem uznać, że wiem już wystarczająco dużo? Czy są jakieś uniwersalne zasady?

Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania po kolei.

  1. Czy sposób w jaki korzystam z internetu w tej chwili jest zdrowy?
    Myślę, że to jest najmniej uniwersalna kwestia. Czy czuję jakieś negatywne skutki spowodowane nadmiernym konsumowaniem treści? Czy moja “wymówka” jest wystarczająco dobra? Czy internet jest najlepszym źródłem informacji w moim indywidualnym przypadku? Czy nie zaniedbuję jakichś innych zajęć, które są dla mnie ważne? A jeżeli tak, to czy robię to świadomie i z pełną akceptacją ewentualnych konsekwencji? W moim przypadku chyba byłem na granicy – potrzebowałem szybko przyswoić dużo nowej wiedzy. Zaniedbałem inne zajęcia (nie opublikowałem wpisu na bloga). Momentami czułem, że oglądam za dużo. Gdy łapałem się na tym, że bardziej oglądam niż się uczę, kończyłem na dany dzień. I to sprowadza nas do drugiego pytania:
  2. Do którego momentu mogę mówić o nauce, a od którego mam po prostu dobrą wymówkę, żeby pooglądać szczeniaczki?
    Zależy od tematu. Jeśli chce nauczyć się programowania, nie wystarczy, że będzie oglądał tutoriale lub czytał książkę. Musi jeszcze przejść przez zalecane ćwiczenia a potem napisać jakiś własny kod. Jeśli nie wykonuje tych kluczowych kroków, coś jest nie tak. Tak samo jeśli ja chcę nauczyć się podstaw opieki i tresury psów, nie mogę po prostu oglądać filmików lub czytać poradników. Muszę wypróbować porady w praktyce. A co jeśli uczę się zanim dotarł do nas piesek? W moim przypadku odpowiedzią są notatki. Jeśli aktywnie się uczę, notuję co ważniejsze rzeczy. Kiedy czas między kolejnymi zapiskami niepokojąco się wydłuża, jest to niezawodny znak, że nauka zmienia się w odmóżdżające oglądanie piesków i trzeba zrobić przerwę.
  3. W którym momencie powinienem uznać, że wiem już wystarczająco dużo?
    W tej chwili jestem na etapie, kiedy nie chce mi się już robić zbyt wielu notatek. Dla usystematyzowania wiedzy oglądam teraz serię filmików o wyjątkowo niegrzecznym piesku i powoli przechodzę do zajęć praktycznych – sprawdzanie w jakich sklepach w okolicy dostępne są polecane karmy, przygotowywanie mieszkania na przybycie szczeniaka i niezbędne zakupy. Wiem, że od niedzieli nie będę miał już czasu na dalsze systematyzowanie wiedzy, więc nie obawiam się, że oglądanie filmów o psach przez kilka godzin dziennie wejdzie mi w nawyk. Ja mam tutaj dosyć wyraźną granicę.  W innym przypadku może być zupełnie inaczej. I to mogłaby też być odpowiedź na ostatnie pytanie:

Czy są jakieś uniwersalne zasady?
Nie ma zasad. Każdy jest inny i ma inne potrzeby.