Categories
Równowaga

Metanawyki

Firma, która mnie zatrudnia wysłała mnie kilka lat temu na dwudniowe szkolenie ze skuteczności osobistej. Czegoś w tym rodzaju. Szkolenie w dużej mierze skupiało się na formowaniu korzystnych nawyków.

Szkoleniowiec tłumaczył, standardowo, że większość rzeczy, które robimy regularnie to nawyki. Raz czy drugi robimy sobie prasówkę i nic specjalnego się nie dzieje. Ale jak zrobimy ją kilkanaście razy, najlepiej w podobnym miejscu i o podobnym czasie, wchodzi nam to w krew. Staje się nawykiem i ciężko jest taki zwyczaj przełamać. Nic nowego.

Szkoleniowiec tłumaczył, że w dużej mierze nasza osobista skuteczność zależy od naszych nawyków i że powinniśmy wypracować pozytywne nawyki, które zastąpią dotychczasowe, niechciane zwyczaje. Bo z nawyku nie można po prostu zrezygnować, trzeba zastąpić go innym. Nic nowego.

Szkoleniowiec tłumaczył w jaki sposób możemy wypracować nowe nawyki. Mamy zmusić się do zrobienia nowej czynności, po czym wynagrodzić się w jakiś sposób. Na przykład jedząc czekoladkę. Mózg zapamięta nagrodę jako coś pozytywnego, więc następnym razem będzie nam trochę łatwiej. Za każdym razem nagradzamy się. Kiedy uda się wykonać pożądaną czynność kilkanaście razy, powinniśmy mieć już trwały nawyk, a nagrody będą potrzebne rzadziej. Nic nowego.

Zapytałem podczas tamtego szkolenia czemu ten nowy nawyk nie może być nagrodą samą w sobie. W końcu nikt nie musi nam dawać nagród, żebyśmy chętnie jedli smaczne, ale niekoniecznie zdrowe potrawy, oglądali youtube’a zamiast robić coś pozytywnego lub wykonywali codziennie tę samą, niezbyt ambitną, prasówkę.

Jednym z nawyków, które od lat próbuję w sobie wypracować jest codzienne czytanie książek. Identyfikuję się jako mol książkowy, ale prawda jest taka, że nie czytam zbyt wiele. Za to z przyjemnością wspominam moje szkolne lata, kiedy pochłaniałem mnóstwo książek. Pamiętam, że wtedy nikt nie musiał dawać mi nagrody za to, że czytam. Lektura była przyjemna sama w sobie.

Szkoleniowiec odpowiedział, że jeśli nawyk, który próbuję wyrobić jest dla mnie sam w sobie nagrodą, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak go potraktować i odpuścić dodatkową zachętę. Nieciekawa odpowiedź, nie próbująca nawet wejść w sens tego pytania. Nic nowego.

Problem z tradycyjnym budowanie nawyków.

Ta powszechnie znana metodologia formowania nowych nawyków niesie za sobą pewien paradoks. Z jednej strony zakłada, że nawyków nie można po prostu usunąć, z drugiej – w ogóle nie zastanawia się nad implikacjami ciągłego wynagradzania się. W moim przypadku takie podejście do nawyków nie sprawiło, że zacząłem więcej czytać. Po prostu za każdym razem, gdy otwieram książkę, czuję przemożną chęć zjedzenia czekolady. Skoro nie można po prostu zrezygnować z nawyku, jak mam oduczyć się wręczania sobie nagrody? Pewnie każdy z nas zna historię o profesorze, który jadł Grześka za każdym razem, gdy nie zapalił papierosa. Wcale nie wyszło mu to na zdrowie. 

Ponadto, czym zwykle ludzie wynagradzają swoje dobre nawyki dotyczące szeroko rozumianej efektywności i stylu życia? Swoimi niechcianymi zwyczajami. Obejrzę odcinek serialu, ale dopiero jak przeczytam rozdział książki. Zjem czekoladkę jak wynitkuję zęby. No dobra, w tym przypadku to tak nie działa. Jest jeszcze gorzej. Mamy przez 30 dni zaznaczać w kalendarzu, że udało się zrobić taki drobiazg. Jak uzbieramy wystarczająco dużo iksów pod rząd, możemy kupić sobie wymarzoną płytę w empiku. Jestem dorosłym człowiekiem. Mogę kupić tę płytę w dowolnym momencie. Czy iksy i jakieś sztuczne ograniczenia są dla mnie wystarczającą zachętą? Nie sądzę.

Dodatkowo, to tradycyjne podejście do nawyków zdaje się zupełnie nie doceniać tych niechcianych zwyczajów. Gdzieś tam są, na początku, i zastępujemy je pożądanymi czynnościami. To wszystko. Ale skąd one się wzięły? W jaki sposób i dlaczego je wyrobiliśmy? Czemu chcemy je zmienić? Kogo to interesuje?

A powinno. Nie znam statystyk, więc posłużmy się indywidualnym studium przypadku. Powiedzmy, że chcę, żeby moja codzienna higiena jamy ustnej składała się każdorazowo z mycia irygatorem, szczotkowania metodą roll i płukania płynem. Śmiało mogę powiedzieć, że taka procedura jest moim nawykiem. Ale skłamałbym mówiąc, że nigdy nie zdarza mi się odejść od tego idealnego scenariusza. Czasem jestem zmęczony i ograniczam się do szczotkowania. Czasem po prostu zapomnę użyć na koniec płynu do płukania. Nawyk nawykiem, ale dla mnie to zawsze jest świadomy wysiłek, żeby od tego zwyczaju nie odejść.

I nie potrzebowałbym żadnej nagrody ani zachęty, żeby odpuścić. Każdy może sam sobie odpowiedzieć czy uważa, że utrzymanie nawyku, który się świadomie uformowało, jest proste.

Może przydałoby się dodatkowe szkolenie o utrzymywaniu nawyków? Może taka już nasza natura i powinniśmy raz na kwartał sprawdzać, z których pożądanych nawyków zrezygnowaliśmy i zaczynać od nowa? Biorąc pod uwagę jeszcze jedną obiegową prawdę – zawsze pracuj tylko nad jednym nawykiem jednocześnie – czeka nas niekończąca się praca nad nawykami, które z jakiegoś powodu są stale odrzucane przez nasze ciało i mózg.

A może to wszystko należy zaorać? Może odpowiedzią są metanawyki?

Metanawyki

Z tym pojęciem spotkałem się po raz pierwszy jakieś trzy tygodnie temu podczas lektury książki “Praca Głęboka” Cala Newporta. Słowo jest tam użyte chyba tylko jeden raz:

Reguła produktywności stałego rozkładu dnia jest więc metanawykiem, który nietrudno w sobie wyrobić, ale który ma liczne konsekwencje.

Cal Newport, Praca Głęboka

Spodobało mi się to sformułowanie, ale po wygooglowaniu go okazało się, że w zasadzie owszem, przewija się czasem jako nowy buzzword, ale zdecydowanie potencjał nie jest tutaj wykorzystany. W zasadzie po tych paru stronach internetowych, które przejrzałem, “metanawyk” jest wykorzystywane jako zamiennik słowa “nawyk”

A według mnie nie powinno, bo być może jest to słowo-klucz do rozwiązania największego problemu formowania nawyków.

Spróbujmy zatem zdefiniować metanawyki.

Metanawyk – Pojedynczy nawyk, którego zmiana automatycznie wpływa na szereg nawyków danej osoby

Michał Hyliński, Wieloblog.pl

Proponowana przez Cala Newporta produktywność stałego rozkładu jest metanawykiem, ponieważ skuteczne wypracowanie tej jednej rzeczy gruntownie przemodelowuje styl życia lub pracy. Kiedy ktoś narzuca sobie, żeby wszystko, co robi – sport, praca, rozrywka, wypoczynek – musiało być wcześniej wpisane w powtarzalny rozkład dnia, prawdopodobnie znacznie łatwiej znajdzie czas na swoje cele i pasje.

Tak samo metanawykiem może być korzystanie z internetu na świadomych, z góry określonych zasadach. Od 20 dni (piszę ten tekst 26 kwietnia) przechodzę przez takie ćwiczenie i mogę śmiało powiedzieć, że rozwiązuje ono dylemat ze szkolenia z efektywności, który przytaczałem na początku tego artykułu.

Od 20 dni nie zrobiłem mojej prasówki, która polega na wejściu na spidersweb, antyweb, pepper i onet. Wcześniej sprawdzałem strony w dokładnie tej kolejności kilka lub kilkanaście razy dziennie. Od 20 dni nie oglądałem na telefonie ani komputerze filmów na Netflixie i youtubie i nie przesłuchałem ani jednego odcinka podcastu.

Nie tylko odzyskałem w ten sposób sporą ilość czasu, który mogę poświęcić na pisanie bloga, czytanie książek i rozwiązywanie krzyżówek. Okazało się, że pisanie bloga, czytanie książek i rozwiązywanie krzyżówek jest dla mnie przyjemne. Tak samo gotowanie, sprzątanie i przesadzanie roślin. Czynności, nad którymi według typowych porad powinienem pracować po kolei i wynagradzać się za każdym razem, gdy udaje mi się je zrobić są dla mnie nagrodą samą w sobie, tylko dlatego, że pracuję nad tym jednym metanawykiem.

I owszem, korzystanie z internetu na ściśle określonych zasadach kosztuje mnie trochę wysiłku. Owszem, zaznaczam iksy w kalendarzu. Owszem, momentami wydaje mi się, że czuję syndrom odstawienia.Owszem, pracuję nad tym nawykiem tak, jak tradycyjnie pracuje się nad nawykami. I oczywiście trudno na razie mówić o jakimkolwiek sukcesie i długoterminowych korzyściach, bo jest na to zdecydowanie za wcześnie.

Ale zupełnie bezwiednie przez tych 20 dni ten jeden metanawyk pociągnął za sobą wiele innych obszarów, nad którymi chciałem popracować. Być może to jest rozwiązanie? Być może nie chodzi o to, żeby zmuszać się do zrobienia czegoś, co chcemy regularnie robić. Być może lepiej zapytać się co regularnie robimy, ale nie przynosi żadnej wartości albo wręcz ją zabiera i zacząć od odcięcia się od tego? 

To trochę jak w matematycznym równaniu albo kodzie programu. Jeden nieznaczny błąd w którymś miejscu sprawia, że nic się nie klei. Jeśli poprawi się ten błąd, cała reszta nabiera sensu. Jeśli prawidłowo zidentyfikujemy prawidłowo szkodliwy obszar w swoim życiu, może okazać się, że jeden metanawyk sprawi, że pozostałe obszary naturalnie trafiają na właściwe miejsce.

Przykłady Metanawyków

Znacie mnie, zakładam, że większość ludzi boryka się z podobnymi problemami. Dlatego dla mnie najbardziej oczywistym metanawykiem jest ten mój: określenie konkretnych zasad kiedy i w jakim celu można korzystać z internetu. W tej chwili jest na 20 dniu cyfrowego odgracania według zaleceń książki “Cyfrowy Minimalizm” Cala Newporta. Kiedy skończy się mój trzydziestodniowy cykl, napiszę artykuł opisujący moje wrażenia i przemyślenia.

Ale jakie mogą być inne wartościowe metanawyki?

Jest jeszcze wspomniana wcześniej produktywność stałego rozkładu dnia, która pewnie może pomóc osobom borykającym się z prokrastynacją lub z  równowagą między życiem prywatnym a zawodowym (no wiecie, work-life balance). Są jeszcze różne telewizyjne lub książkowe odpowiedniki mojego internetowego metanawyku – w zasadzie dowolne, w zależności od tego, z jakim medium ktoś ma problem. I tak, uważam, że czytanie zbyt wielu książek też może być problemem.

Oczywistym przykładem metanawyku z zupełnie innego obszaru życia może być rezygnacja z gotowego jedzenia – przetworzonych przekąsek i jedzenia na wynos – przez osobę, która chce uporządkować swoją dietę. Już samo to, że frytki, chipsy czy ciasto trzeba przygotować samodzielnie może zmienić bardzo wiele, mimo że tak naprawdę ktoś nie musi rezygnować ani ze słodyczy ani ze słonych przekąsek.

Jestem przekonany, że w każdej dziedzinie można zidentyfikować metanawyki, które naturalnie pociągną za sobą dalsze zmiany.A Ty, nad jakim metanawykiem chcesz popracować?