Categories
Równowaga

Syndrom sztokholmski

Zawsze kiedy śledzę przemyślenia na temat seriali i ich dystrybucji zaskakuje mnie to, że widzowie bardzo łatwo na potrzeby takich dyskusji wchodzą w buty producentów seriali.

W takich rozmowach stale powtarzają się argumenty o tym, że seriale emitowane co tydzień bardziej się podobają, nie widać w nich tak bardzo niedoróbek, platforma streamingowa utrzymuje w ten sposób większą liczbę subskrybentów przez dłuższy czas, widzowie bardziej angażują się w produkcje i spędzają czas snując teorie w czasie między kolejnymi odcinkami, hity przez dłuższy czas są w centrum zainteresowania. 

Same zalety.

Jednym słowem, zdaniem wielu widzów lepiej, żeby słabsze produkcje bardziej ich angażowały, marnowały im więcej czasu i budziły więcej emocji.

Dlaczego tak rzadko ludzie chcą po prostu poznać jakąś historię? Spędzić konkretną ilość czasu na prostej rozrywce?

Dlaczego tak mało osób chce obejrzeć mniej lepszych produkcji niż więcej słabszych?

Dlaczego widzowie tak bardzo cenią spędzanie dodatkowego czasu na czytaniu artykułów na temat jakiegoś serialu i oglądanie dyskusji poświęconych fanowskim teoriom na temat kolejnego odcinka?

Dlaczego tak wiele osób chce zapłacić platformom streamingowym więcej za obejrzenie tego samego materiału?

Dlaczego tyle osób nie chce czegoś lepszego dla siebie?

Odpowiedź oczywiście jest prosta. Jesteśmy już tak zaprogramowani. Z jednej strony narzekamy na to, że życie przelatuje nam przez palce, z drugiej – nie wyobrażamy sobie spędzania czasu inaczej niż konsumując treści. Z jednej strony narzekamy na brak pieniędzy, z drugiej – dajemy się manipulować reklamowej papce i kupujemy brzydkie, nieprzydatne przedmioty zaprojektowane tak, żebyśmy chcieli je kupić w danym momencie i żeby nam one nie wystarczyły.

Seriale emitowane co tydzień to tylko jeden fragment układanki. WandaVision ma odcinek co tydzień, żeby utrzymać subskrybentów Disneya przez 3 miesiące. Data premiery The Falcon and The Winter Soldier jest ustawiona dokładnie tak, żeby jak najmniej osób zrezygnowało z subskrypcji po poprzednim serialu. Do tego cyklu wydawniczego dostosowane są fabryki produkujące zabawki i – co chyba teraz jest jeszcze ważniejsze – kolekcjonerskie przedmioty dla dorosłych, kampanie reklamowe, komiksy, miliony sklepów na całym świecie. Oraz niezliczone podmioty produkujące pochodne, nieautoryzowane treści – dyskusje, artykuły, recenzje, filmiki na youtubie, podcasty.

Więc jeżeli ktoś profesjonalnie zajmujący się treściami internetowymi mówi, że woli kiedy seriale są emitowane w odcinkach, co tydzień, mówi po prostu, że chce zarobić więcej pieniędzy na swoich widzach i na danym serialu. 

Jeżeli ktoś, kto nie ma w tym interesu, mówi, że woli tradycyjną dystrybucję seriali raz w tygodniu, prawdopodobnie oznacza to, że cierpi na syndrom sztokholmski, uzależnił się od treści i nadmiernie przeżywa komercyjne produkty wielkich korporacji.