Categories
Równowaga

Diety

Kupiłem kiedyś z głupoty kontrowersyjną książkę Josepha Mercoli pod tytułem: “Siła zdrowych nawyków”. Chwilę temu wpadła mi w ręce i – po kilku latach od zakupu – przekartkowałem ją.

Książka na etapie spisu treści wydaje się niezbyt groźnym przedstawicielem gatunku zdrowie dla hipsterów. Są tam rozsądne rozdziały o jedzeniu warzyw, piciu wody i regularnym treningu, a także nieco bardziej zaskakujące nagłówki o chodzeniu boso, postach i tłuszczu jako głównym paliwie. Nic strasznego.

Ale jak tylko próbuje się wczytać w treść, okazuje się, że jest znacznie gorzej. Autor każe w całym domu montować filtry, konsultować z lekarzem dawki chodzenia boso, ponieważ ta aktywność ma tak zbawienny wpływ na ciśnienie krwi, że może zaszkodzić w zbyt dużych ilościach, a proponowany na końcu książki jadłospis wydaje się prostą drogą albo do rozwolnienia i, w dalszej perspektywie, zaburzeń odżywiania.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem lekarzem ani naukowcem, nie znam się na dietetyce ani medycynie i nawet nie czuję się kompetentny, żeby wyśmiewać tutaj te treści, nawet jeśli zdrowy rozsądek nakazuje je natychmiast odrzucić.
Martwi mnie również to, że w takich książkach można przecież znaleźć też wartościowe informacje, a niejednej osobie podobna lektura mogła naprawdę poprawić jakość życia.

Więc nie o tym będzie ten wpis, a o szeroko pojętych dietach.

Tak, jak już pisałem, w zasadzie się na tym nie znam. Nie jestem dietetykiem. Moja wiedza jest co najwyżej powierzchowna. I na tym etapie poprzestaniemy. Dla zbudowania solidnego autorytetu dodam jeszcze, że przez lata kupiłem pewnie już kilkanaście numerów Men’s health, ze trzy runner’s worldy, przeczytałem sporo blogów o sporcie i przez moment miałem nawet na kindlu “Czterogodzinne ciało” Tima Ferrissa. Czego chcieć więcej, co nie?

Z diet kojarzę paleo, wege, śródziemnomorską, ketogeniczną, dwudniową, intermittent fasting,  raw till four. Każda z nich jest zupełnie inna. Nie jedz mięsa. Jedz głównie mięso. Dużo węgli, mało węgli, białka, tłuszczu. I każda ma mnóstwo drobnych, zazwyczaj trudnych do zastosowania zasad.

Ale równocześnie każda z nich ma dokładnie ten sam rdzeń. Co tam szczegóły, ważne, że te najważniejsze 20 procent w każdej jest takie samo.

Po pierwsze, woda. Nie znajdziecie diety, która sugeruje, że nie należy pić tych dwóch litrów porządnej wody dziennie.

Po drugie, nieprzetworzona żywność. Kupuj organiczne, gotuj sam. W najgorszym wypadku w sprawdzonym lokalu. Nie kupuj przetworzonej, pakowanej żywności z konserwantami.

Po trzecie, warzywa. Jedz dużo warzyw, im więcej kolorów tym lepiej.

Po czwarte, różnorodność. Cokolwiek masz jeść, nie jedz stale pierogów ruskich. Ani czegokolwiek innego.

Po piąte, nie objadaj się. Jeżeli jesteś najedzony, nie ciśnij dalej. Możesz zjeść drugą porcję na kolejny posiłek.

Po szóste, prowadź aktywny tryb życia. To też zawsze jest gdzieś tam napisane mniejszą czcionką.

Tyle.