Categories
Równowaga

Algorytmy w służbie… czyjej?

Mówi się, że algorytmy są dla nas dobre. Że podsuwają nam treści, które najbardziej nas zainteresują. Produkty, które chcemy kupić. W odpowiednim momencie przypominają nam o czymś, co chcieliśmy zobaczyć.

Ale czy algorytmy służą bardziej nam, użytkownikom internetu, czy raczej firmom, właścicielom internetu?

Wyobraźmy sobie fizyczny sklep, w którym ktoś robi wszystko, żeby nas dopieścić. Przy pierwszej wizycie sprzedawca skrzętnie notuje które produkty skupiły nasz wzrok, do których wróciliśmy kilka razy, które wzięliśmy do ręki i ile razy. I najważniejsze, co kupiliśmy. Przy następnej wizycie sklep wygląda już zupełnie inaczej. 

Jeśli w neutralnym sklepie nie udało mi się w pełni zachować idealnego zdrowego rozsądku, na wejściu czeka mnie wszystko to, co najbardziej kusiło mnie ostatnio. Dział z pieczywem pełny drożdżówek. Alkohole i przekąski imprezowe na linii wzroku. A może w ogóle koszyk wstępnie zapakowany dokładnie tymi produktami, co poprzednio?  Ten ostatni pomysł brzmi całkiem nieźle, dopóki nie pomyślę o tym, że jednak mogę chcieć spróbować czegoś nowego, albo z jakiegoś zakupu ostatnio nie byłem w pełni zadowolony. A może kupiłem odrobinę za dużo produktów? Lub szykowałem się do imprezy, której w końcu nie organizuję co tydzień, i stąd te wszystkie alkohole, słodkie napoje i przekąski na poprzednim paragonie?

I co teraz? Mogę poświęcić czas i wypakować wszystkie produkty, a nawet w specjalnym formularzu zaznaczyć, że nie życzę sobie wsadzania mi do koszyka konkretnych produktów. Albo… Wywalić z koszyka na szybko parę rzeczy, które najbardziej rzucają się w oczy, zapakować tych kilka dodatkowych, po które przyszedłem i jakoś z tym żyć.

W tym pierwszym scenariuszu może okazać się, że następnym razem w koszyku wyląduje kilka różnych rodzajów chleba żytniego, bo przecież tak bardzo go lubię, a alkohol, który do tej pory zawsze był w tym samym miejscu teraz jest na samym końcu labiryntu.

W tym drugim… Cóż, sklep chce zarabiać coraz więcej, więc podnosi trochę ceny, a do mojego koszyka dokłada jeszcze kilka dodatkowych produktów, które mogą mnie zainteresować. Lubisz drożdżówki? Spróbuj jeszcze ciastek! Nie przegap okazji na wino! Minął rok, od kiedy kupiłeś telefon!

Kiedyś na maturze ustnej z angielskiego trzeba było omawiać wady i zalety różnych rzeczy. Życie w mieście czy na wsi? Samochód czy transport publiczny? Zakupy tradycyjne czy online? Mówiło się, że jest taniej, szybciej, bez targania. I że można na spokojnie przejrzeć produkty, które mnie interesują bez obaw, że ktoś wyeksponuje te, na których najwięcej zarobi lub umieści batoniki na linii wzroku przy kasie, żeby męczyć moją siłę woli.

Teraz w internecie mają tyle sposobów na męczenie siły woli ludzi, że lodówki z lodami przy kasie w gorący dzień wydają się ledwie skutecznym trikiem.

I nie chodzi tylko o sklepy. Wiemy, że giganci technologiczni zarabiają pieniądze dzięki temu, że profilują swoich użytkowników i są w stanie prezentować im skuteczne, spersonalizowane reklamy. Zależy im na tym, żebyśmy jak najwięcej czasu spędzali korzystając z ich usług, ponieważ wtedy mają więcej danych o nas. To dlatego przeglądarka internetowa facebooka jest jedną z najpopularniejszych mobilnych przeglądarek. Co? Przecież facebook nie ma przeglądarki! No właśnie, większość osób nawet nie wie o jej istnieniu. 

Jeśli najchętniej jemy pączki, to znaczy klikamy w clickbaitowe tytuły, to algorytmy zaleją nas właśnie nimi. Nie będzie ich obchodziło to, że naszą reakcją po przeczytaniu clickbaitu będzie rozczarowanie. Pomiar kończy się na tym, że kliknęliśmy i że spędziliśmy na tej stronie tyle i tyle sekund. Może od czasu do czasu dostaniemy pytanie czy coś nas interesuje. Ale bez szczegółów. Nie powiemy, że tak, temat nas interesuje, ale tylko jeśli treść artykułu jest wartościowa, że artykuł powstał na bazie tweeta więc w zasadzie jest bezwartościowy i powtarza 300 słów, które zawiera każdy artykuł na ten temat na tym portalu. Zamiast tego algorytm zapamięta, że interesuje mnie “pis” i doda do kolejki 10 innych artykułów na ten temat. Co z tego, że powtarzających te same informacje. 

Same algorytmy są dobrym rozwiązaniem. Problem w tym, że nadal chcemy wierzyć w to, że one służą nam. Nie, tak samo jak clickbaitowe tytuły, algorytmy w obecnej formie służą firmom.

Jak sobie z tym poradzić? Niestety nie wiem.