Spider-man!

Kolejny film o spider manie to dla mnie superbohaterskie święto. Mimo, że filmowi może brakować nieco świeżości poprzedniej części, udało się ponownie stworzyć film zdecydowanie wybijający się na tle większości produkcji Marvela.


Jednym z decydujących zalet jest tutaj szereg postaci drugoplanowych, które mają charakter i, co ważne, dają się lubić. Film zdecydowanie zyskuje, gdy oddała się trochę od Petera i stara pogłębić sylwetki innych postaci. Ned nadal jest tym kolesiem, który ekscytuje się wszystkim, co superbohaterskie, ale tym razem otrzymał drobny romantyczny twist, który chyba wyróżnia nieco film od innych komedii o nastolatkach. MJ jest inteligentną nonkonformistką, która ma znakomita chemię z Peterem i momentami dorównuje mu tą lekką niezręcznością sprawiającą, że perypetie pary są urocze. Flash nadal jest tym samym bogatym, złośliwym dzieciakiem z hoplem na punkcie pająka, ale tym razem dostał parę kwestii, które pogłębiły jego charakter i sprawiają, że polubiłem go  znacznie bardziej. Dodatkowo jego postać stanowi krótki komentarz na temat mediów społecznościowych i ich znaczenia. Tak samo odrobinkę więcej niż można by się spodziewać dostajemy na temat Furyego, Happyego, Talosa i innych postaci. Ciężko podkreślić jak dużo daje to filmowi. Jedyną postacią, która mi się nie podobała jest trochę na siłę wciśnięty dzieciak, który dorósł do wieku głównych bohaterów, kiedy oni byli wymazani przez Thanosa i nauczyciele, mający wyłącznie znaczenie komediowe. Za to wielkim plusem było to – i zapomniałem wspomnieć o tym wcześniej – że nastolatki zachowują się bardzo naturalne. Super!


Jake Gyllenhaal jako Mysterio zasługuje na osobny akapit. To, co robi na ekranie jest niesamowite. Od początku wiedziałem, że to on jest złą postacią, jednak dopóki udawał miłego gościa, uwielbiałem go. Kiedy przestał udawać – stał się najgorszym dupkiem MCU. Zimnym, wyrachowanym, zmotywowanym. Inteligentnym i pracowitym. Bardzo mi się podoba, że tym razem złoczyńca nie osiąga celów dzięki swoim mocom, albo jakiemuś super gadżetowi, ale jego misja wymaga ciężkiej pracy i planowania. Jasne, nadal korzysta z technologii, ale nie jest tak, że ma kombinezon albo skrzydła i nagle nikt mu nie podskoczy. Jest to bardzo miła odmiana. Skutek jest jeszcze taki, że każda walka w filmie jest inna niż pozostałe i się nie nudzi. Pod tym względem miałem wrażenie, że to przeciwnik, którego metody byłyby idealne przeciwko Doktorowi Strange’owi i na pewno pasowałyby do jego filmów. Mysterio jest również kolejnym po, na przykład, Heli przykładem złoczyńcy, który czysto scenariuszowo – jeśli chodzi o jego motywacje i charakter, bo metody ma unikalne –  być może nie wyróżniałby się, ale którego na zupełnie inny poziom wynosi fenomenalny aktor. W filmie jest scena, w której opowiada on na czym polega jego plan. Scena jest napisana koszmarnie i gdyby nie talent Jake’a Gyllenhaala, po prostu nie dałoby się tego oglądać. Sympatyczne jest też to, że Mysterio nie działa w pojedynkę i jest chyba bardziej niż zwykle zaczepiony w historii MCU.


Nie posiliłbym się na stwierdzenie która część Spidermana jest lepsza. Na pewno nowa odsłona wytrzymuje porównanie z pierwszą chociażby dlatego, że dobrze z nią kontrastuje. Wcześniej mieliśmy Nowy Jork – w takim razie teraz wysyłamy bohatera do Europy. Dawniej Peter palił się do pomocy – więc teraz ma powody, żeby niechętnie zakładać kostium. W pierwszej części wszystko kręciło się wokół technologii Tony’ego Starka – teraz Stark Industries jest wykorzystywane przez złoli.Na koniec dodam, że bardzo podoba mi się, jak sceny po napisach współgrają z motywami filmu. Szczerze, nie do końca rozumiem sens umieszczenia Nicka Furyego akurat w tym miejscu, ale jest to bardzo zabawny twist i być może odrobinę wyjaśnia, czemu był w tym filmie takim dupkiem. Jonah Jameson jest przezabawny i zdecydowanie jest to mój Jonah Jameson:). Bardzo podoba mi się też to, że film w sumie zakończył się również dobrze dla Mysterio – może nie był to jego plan A, ale swoje ugrał. Bardzo jestem ciekaw jak sama końcówka wpłynie na kolejne filmy, bo przecież pozbywa się motywu charakterystycznego dla Spidermana, ale czy w sumie dokładnie to samo nie wpłynęło znakomicie na Ironmana? Być może skończy się na małej aferce, w końcu przestępca i portal plotkarski mógł się mylić, ale z drugiej strony twórcy robią co mogą, żeby filmy odróżniały się od wcześniejszych produkcji o pająku.


Już nie mogę doczekać się kolejnych części i występów Petera w innych firmach.

Ps. Zdjęcie pobrałem z oficjalnej strony filmu.