Kilka słów o rozwoju

Jakiś czas temu gdzieś znalazłem przemyślenia o sensie czytania po raz kolejny książek lub oglądania danego filmu kilka razy. Dla mnie do tej pory powracanie do książek i filmów oznaczało tylko jedno – powrót do moich ulubionych przygód.

Jako osoba wychowana na Harrym Potterze i Panu Samochodziku, przez wiele lat co wakacje te same czytałem historie. Jeśli chodzi o filmy, to w domu w szczytowym okresie poza 4 podstawowymi kanałami pojawił się również TVN (nie licząc krótkiego momentu w podstawówce, kiedy rodzice zainstalowali satelitę), więc oglądanie kolejny raz filmu, który zaproponowała jedynka lub Polsat było dla mnie całkowicie normalne.

Chcę przez to powiedzieć, że tak, wracam do starych historii, czytam książki, które mi się podobają po kilka razy, a niektóre filmy znam tak dobrze, że wzdragam się na samą myśl o ponownym seansie. Ba, powiem więcej. O tym, że jest grupa ludzi, która uważa oglądanie lub czytanie czegoś po raz drugi za marnowanie czasu dowiedziałem się niedawno, właśnie przy okazji wspomnianej dyskusji. Swoją drogą, ciekawe, co takie osoby myślą o słuchaniu muzyki.

I chociaż ostatnio takie powtórki nie zdarzają mi się często, ponieważ oglądam i czytam – niestety – coraz mniej, to ostatnio miałem okazję zaliczyć ponowny seans filmu “Ukryte Pragnienia”. Filmu pretensjonalnego, nakręconego bez cienia ironii i który bardzo podobał mi się gdy miałem naście lat. W tej chwili historia nastolatki, która szuka swojego prawdziwego ojca na wakacjach u krewnych w Toskanii, nastolatki, do której chcą się dobrać wszyscy starsi znajomi powoduje u mnie nie tylko niesmak, ale przede wszystkim silne wrażenie mojej własnej zmiany. I bardzo mnie to cieszy, taki mały, naoczny dowód własnego rozwoju. Nie stoję w miejscu.